Nasze Bassety Strona Główna


Poprzedni temat «» Następny temat
USZY - Pałeczka Ropy Błękitnej
Autor Wiadomość
ŁucjaLuna 



Dołączyła: 28 Kwi 2014
Posty: 944
Skąd: Szprotawa(lubuskie)
Wysłany: Sob 11 Mar, 2017 17:59   

My dzisiaj też usłyszeliśmy , że mój Canto matą bakterię....bardzo się boję co dalej. Zaczynamy brać antybiotyk 3 tygodnie. :(
_________________

 
 
 
Patka 



Dołączyła: 31 Lip 2012
Posty: 414
Skąd: Poznań
Wysłany: Nie 12 Mar, 2017 09:41   

Współczuję i oby dobrze się skończyło. Ja u Emmy leczę pałeczkę na faflach przy pyszczku dwa lata. W międzyczasie zaraziła Birmę, która męczy się już rok. Nic nie pomaga bo ropa jest antybiotykooporna. Teraz trochę lepiej bo stosujemy nowatorską metodę. Ale nawraca. Pierwsze co to wymaz a jeśli dostał antybiotyk "na oko" to masakra i nic nie pomoże a jeszcze go wyjałowicie albo grzybicę złapie. Czy była robiona cytologia? Posiew? U kogo leczycie? Gdyby co dzwońcie. Zęby zjedliśmy na tym k***restwie. Możemy doradzić do kogo uderzać i gdzie!
_________________
Patka z Emmą i Birmą
 
 
ŁucjaLuna 



Dołączyła: 28 Kwi 2014
Posty: 944
Skąd: Szprotawa(lubuskie)
Wysłany: Nie 12 Mar, 2017 10:58   

Podstawowe pytanie, czy musimy zachować jakieś środki ostrożności, czy dla ludzi jest w miarę bezpiecznie ?
Dostał antybiotyk bez badań.
_________________

 
 
 
Lacota 

Dołączyła: 05 Gru 2012
Posty: 1149
Skąd: Ciemnogród
Wysłany: Sro 04 Kwi, 2018 07:22   

ŁucjaLuna napisał/a:
Podstawowe pytanie, czy musimy zachować jakieś środki ostrożności, czy dla ludzi jest w miarę bezpiecznie ?


Według zapewnień doktora Mederskiego i lęborskich doktorów ludziom nic nie grozi.
Ja z pałeczką ropy błękitnej spotkałam się przy okazji Liluta. Doktor Wojtek szybko uporał się z problemem. I póki co wszystko jest dobrze, nie ma charakteru nawracającego i Lilutek nie zaraził żadnego z moich pozostałych psów.
Teraz z pałeczką zmaga się Elena. I w tym przypadku to ma zupełnie inny przebieg. Umówmy się ze bardziej gwałtowny. Pałeczka atakuje osobniki o obniżonej odporności. I Elena faktycznie odporność mogła stracić, bo chwilę wcześniej zmagała się z innym problemem zdrowotnym. W jej przypadku opornie to się leczy, ale jesteśmy na dobrej drodze. I w tym przypadku tez nie ucierpiał żaden inny mój pies. Tutaj o środkach ostrożności tez trudno pisać, bo niby jak je zachować przy takiej Ekipie?Jeszcze Lacota i Tosia wiecznie myjące bassety. Jak nie w oczach to w uszach im wiecznie gmerają. W przypadku Elen nie mogłam wytrzymać tego zapachu. To było coś strasznego. Najpierw śmierdziało padliną, później mlekiem. A w uchu bulgotało, a ropa płynęła jak z kranu. A cała małzowina to jedna, wielka rana.Już zwątpiłam. I nawet myślałam o usunięciu kanału. No ale jakaś goowniana bakteria nie będzie decydować o życiu mojego bassecika. Jesteśmy w trzeciej i ostatniej fazie leczenia i zmierzamy ku dobremu. Ostatnie 10 dni. W sumie teraz problem dotyczy bardziej
małżowiny usznej. Od dzisiaj zaczynamy wielkie wietrzenie ucha przy pomocy ,,klipsów" chirurgicznych.
Do higieny ucha polecam środek o nazwie Malacetic Aural. Spełnia swoje zadanie. Jeśli chodzi o leki, to trudno cokolwiek napisać, bo to są mikstury mieszane przez doktorów.
Oczywiście bez badań laboratoryjnych nie ma sensu brać się za leczenie, bo to przynosi więcej szkody niż pożytku.
Okropna jest ta pałeczka ropy błękitnej, ale można sobie z nią poradzić. Wystarczy być bardziej opornym na nią, niż ona na leczenie.

Ostatnio czytałam o szczepionce dla ludzi. Co prawda nie była dostępna w żadnej aptece, ale ogólnie jest. Muszę zgłębić temat.
 
 
ElenaJerry 



Dołączyła: 19 Paź 2014
Posty: 1262
Skąd: Slovakia/Słowacja
Wysłany: Czw 05 Kwi, 2018 18:03   

Moni, przeczytalam w google o tej infekcji i sprawdzilam ze chodzi o bakterje pseudomonas aeruginosa, to jest bakteria co w spitalach zakaza oslabionych ludzi...dla zdrowych ludi co nie s w spitalu, specjalnie na odzialach intenzijnych i co maja imunite normalna nie grozi nakazenie, ta bakteria powoduje ochorzenie tylko u oslabionych ludzi...ja jak lekarz odzialu intenzijnego codzienne spotykam sie z nia i pacjenci naszy choruja ale nakazenia sie nie obawiam bo ona nie spowoduje ochorzenie u zdrowego czlowieka. wiec szczepionka nie wiem czy tutaj jest potrzebna...mysle ze nie. tylko zastanawiam sie co Elzunia....czemu zachorowala...czy ona imunite ma oslabiona...mam nadzieje ze uda Wam sie wygrac ta walke, trzymam kciuki. no i...wiem jak to smierdzi...oj wiem.trzymajcie sie :cmok:
_________________

 
 
Molly i Gosia 



Dołączyła: 06 Kwi 2010
Posty: 816
Skąd: Irlandia
Wysłany: Pią 06 Kwi, 2018 11:07   

Moniko !!!!! biedna ta Twoja Elen ja mialam osobiscie to czortostwo 2 x w tygodniu musialam jezdzic na sciaganie ropy z ucha mialam masc zewnetrznie i krople do ucha po trzech tygodniach mi to wyleczyli . mam nadzieje ze u Elen szybciej to ustapi i nie wroci trzymam kciuki
_________________
daria
 
 
Lacota 

Dołączyła: 05 Gru 2012
Posty: 1149
Skąd: Ciemnogród
Wysłany: Pią 06 Kwi, 2018 12:18   

Tak,tak Eleno ja wiem, że to dziadostwo dotyczy osobników o osłabionej odporności. I wychodzi na to, że z moimi pozostałymi psami wszystko jest ok, bo póki co nie ,,sieje się " A trwa to już chwilę. Pisałam we wcześniejszym poście, że Elena miała problem ze zdrowiem i była na antybiotyku. Chyba wystarczyło, żeby osłabić ją na tyle.

Gosia a Ty wiesz skąd ta pałeczka wzięła się u Ciebie?

Szkoda mi tej mojej Eluni. Ona cierpi a ja razem z nią. Tak bardzo bym chciała żeby to już się skończyło.
 
 
Molly i Gosia 



Dołączyła: 06 Kwi 2010
Posty: 816
Skąd: Irlandia
Wysłany: Pią 06 Kwi, 2018 13:12   

Moniko ja mialam zapalenie ucha srodkowego prawdopodobnie mogl miec ktos z gosci hotelowych bo pracuje w hotelu tak wiec zlapalam to swinstwo , moja corka tez nie podlapala . moja odpornosc zawodzi i co chwila cos lapie ale mam juz nadzieje ze nie zlapie kolejny raz tego . trzymam kciuki za bidulke oby szybko poszlo w zapomnienie
_________________
daria
 
 
Lacota 

Dołączyła: 05 Gru 2012
Posty: 1149
Skąd: Ciemnogród
Wysłany: Czw 24 Maj, 2018 06:53   

Uporałyśmy się z tym ścierwem wreszcie. A to za sprawą Izy od Tosi, która wyczarowała nam lek o nazwie MEROPEN. Lek, którego zdobyć nie można, a Izie się udało. No o wartości też napisać rzeba, bo wart jest ,,jedyne" 1450 złotych. Iza baaaardzo Ci dziękuję <3 <3 <3 <3 <3
Niesamowity z ciebie CZŁOWIEK. Uratowałaś mi psa. Nasza doktor szoku doznała jak przyniosłam meropen. Jej, jako lekarzowi nie udało się tego dokonać.
A rezultat po pierwszym zastosowaniu w osłupienie wprawia. Może MIła znajdzie chwilę i wstawi zdjęcia to sami zobaczycie.
Teraz jesteśmy na etapie pulsacyjnego leczenia, czyli używamy leku dwa razy w tygodniu.
Jeśli ktoś miałby problem to dysponujemy meropenem, którego nadwyżkę odeślemy potrzebującemu psiurowi.
To było mega wyczerpujące leczenie. Codzienne wizyty w gabinecie. I trzy serie wlewow do ucha, w ściśle okreslonym czasie. No i nasza doktor Natalia, która stanęła na wysokości zadania. Dziękujemy (wiem ze Pani tu czasem zagląda)
Iza, raz jeszcze serdeczne dzięki :cmok: <3
 
 
Miła od Gucia 
Admin merytoryczny



Pomogła: 11 razy
Dołączyła: 03 Mar 2005
Posty: 20782
Skąd: Gorzów
Wysłany: Czw 24 Maj, 2018 08:25   






Bardzo się cieszę, że się udało zaradzić.
Ja również dziękuję Izie,
wzajemne relacje pomocy są niezwykle cenne.

Dlatego przy okazji proszę dzielcie się swoimi spostrzeżeniami, "odkryciami" leków, które pomagają.

I pamiętajcie i polecajcie przy tego typu schorzeniach lek MEROPEN.
Sama pierwszy raz o takim słyszę, w pamięci zapiszę.

Elen, jak czytamy dzięki determinacji i nie poddawaniu się Moniki
wyzdrowieje
z czego bardzo bardzo się cieszę.

W związku z tym, że lek jest bardzo drogi, a koszty Monika poniosła nie tylko leku, ale i wizyt i innych leków, proponuję udzielić wsparcia ELEN w kwocie 1.000,-
Tym bardziej, że Elen to adopcyjny, schroniskowy pies, ale i bez tego przy takiej sforze bassetów, uważam tę pomoc, wsparcie za zasadną.
ELEN nie cierpi, zdrowieje.

Z powodu uszu, gdzie opiekunowie niestety nie poradzili sobie, pies został uśpiony. To przypadek z mego osiedla, spaniela.
Byli wszędzie nawet do doktora Mederskiego dzwonili, rozmawiali, ale wszystko było za późno.

Dziękuję Monika, za informacje i dobre wiadomości
_________________
694 409 059
bogumila0000@poczta.onet.pl
 
 
 
Lacota 

Dołączyła: 05 Gru 2012
Posty: 1149
Skąd: Ciemnogród
Wysłany: Czw 24 Maj, 2018 08:48   

Jejku mało precyzyjnie się wyraziłam w poprzednim poście.
Meropen od Izy dostaliśmy za darmo <3 :cmok:
Zupełnie za darmo.
A spaniela szkoda. Wielka szkoda. Boże, szkoda ze nie pomyślałam o nim wcześniej, przeciż o nim wiedziałam.
 
 
ElenaJerry 



Dołączyła: 19 Paź 2014
Posty: 1262
Skąd: Slovakia/Słowacja
Wysłany: Czw 24 Maj, 2018 18:17   

ja tez chcialabym wyrazic bardzo wielki podziw i wdziecznosc ze udalo sie Ize zdobyc ten meropenem,, albo meronem.....rozne nazwy i ten sam antibiotik. jest on trudny do zdobicija bo jest rezerwowany na oddzialach intenzijnych na bardzo oporne infekcje. ze udalo sie Izie pomoc to naprawde niesamowity wyczyn. ja tez probowalam u nas i mi sie nie udalo. oby dobrze zadzialalo, dzieky Iza, podziwiam😙
_________________

 
 
Lacota 

Dołączyła: 05 Gru 2012
Posty: 1149
Skąd: Ciemnogród
Wysłany: Pią 25 Maj, 2018 08:30   

Dzięki Eleno.
Zdobyć meropen naprawdę graniczy z cudem.
Izie tego cudu udało się dokonać <3
Meropen, który mi pozostał ma termin przydatności styczeń 2021, więc jeśli komuś będzie niezbędny to śmiało piszcie.
U nas już pałeczka nie wróci. Nie może. Już drugi raz nie damy rady.

Na przykładzie tego biednego spaniela widać, że nie każdy weterynarz sobie radzi z pałeczką ropy błękitnej.
Moja krótka lista lekarzy, do których warto zwrócić się o pomoc.
Natalia Jurkiewicz - Lębork
Wojciech Matyśkiewicz - Warszawa
Drożdżyk Przemysław - Opole
Joanna Karaś -Tęcza- Warszawa
Domejska Karolina - Gdynia
Karolina Petrykowska- Wrocław.
 
 
Patka 



Dołączyła: 31 Lip 2012
Posty: 414
Skąd: Poznań
Wysłany: Pon 03 Wrz, 2018 12:27   

Lacota napisał/a:
Dzięki Eleno.
Zdobyć meropen naprawdę graniczy z cudem.
Izie tego cudu udało się dokonać <3
Meropen, który mi pozostał ma termin przydatności styczeń 2021, więc jeśli komuś będzie niezbędny to śmiało piszcie.
U nas już pałeczka nie wróci. Nie może. Już drugi raz nie damy rady.

Na przykładzie tego biednego spaniela widać, że nie każdy weterynarz sobie radzi z pałeczką ropy błękitnej.
Moja krótka lista lekarzy, do których warto zwrócić się o pomoc.
Natalia Jurkiewicz - Lębork
Wojciech Matyśkiewicz - Warszawa
Drożdżyk Przemysław - Opole
Joanna Karaś -Tęcza- Warszawa
Domejska Karolina - Gdynia
Karolina Petrykowska- Wrocław.


Monika, ja potrzebowałabym dla moich dziewczynek jeśli jest jeszcze dostępny. Chętnie odkupię.
Po Zlocie dysponujemy od Darczyńcy jedną fiolką (byłoby dla Emmy), ale potrzebuję leku także dla drugiej (Birmy) bo muszą być leczone jednocześnie.
Jeśli masz, to napisz w jakiej ilości. Chętnie też dowiem się jak to było leczone u Elen - jaki był schemat, dawki, ostateczne efekty po tym czasie do dziś.
Dzwoniłam, ale chyba zmieniłaś nr tel.
Pozdrawiam.
_________________
Patka z Emmą i Birmą
 
 
Juskaw 

Dołączyła: 25 Cze 2018
Posty: 31
Skąd: Wodzislaw
Wysłany: Pon 03 Wrz, 2018 19:09   Pałeczka ropy błękitnej u Forda

U nas problem ciągnie się od stycznia. Zaczęło się od przekrzywiania głowy w stronę bolacego ucha i brązowej cuchnacej wydzieliny.
Pierwsza wizyta u weterynarza w styczniu. Ford dostał tabletki, jakieś zastrzyki i
VIRBAC Easotic zawiesine do uszu.
Po trzech tygodniach problem wrocil- pod koniec lutego powtórka- wizyta u weta i Ford znów dostał zastrzyki, tabletki i Surolan.
Miesiąc spokoju i znowu wydzielina z ucha i smród. Znowu wizyta u weta i znowu to zastrzyki, tabletki i Vet Clustol.
Koncowka kwietnia znowu to samo, tylko zmiana lekarstalwa do ucha na Oridermyl.
Ta masc faktycznie pomogła ale prawdopodobnie była za krótko stosowana i zapalenie znowu powróciło.
Czwartek, tydzień przed zlotem Ford ma drgawki, ucha nie można dotknąć, tak go boli.
Znowu wizyta u weterynarza. Tym razem nareszcie został zrobiony wymaz (ciągle nie mogę zrozumieć dlaczego tak późno wet na to wpadl, pomimo tego, ze o tym wspomniałam na drugiej wizycie). Dostał 5 zastrzyków, w tym na pewno przeciwbolowy, 60 tabletek Aniclindan 75 mg, podawać 4 dziennie ( Dwie rano, dwie wieczorem) i Oridermyl 30g . Dzisiaj sa wyniki wymazu- pałeczka ropy błękitnej. Weterynarz twierdzi, ze to nic poważnego, ze sobie z tym poradzimy. Nie wiem juz co robić... Zapalenie ciągle wraca, praktycznie co miesiąc jezdzimy z tym uchem i wydajemy pieniądze na marne, bo to cholerstwo ciągle wraca, a weterynarz od siedmiu miesięcy tylko to zapalenie zalecza, a nie wylecza.
Pomozcie proszę co robić? Może ktoś ma jakieś lekarstwo, które wypróbował na swoim czworonogu i zadzialalo? Chętnie odkupie...
_________________

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
FGRP Theme created by Gilu
 
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 15