Nasze Bassety Strona Główna


Poprzedni temat «» Następny temat
Gdy jeden z dwójki odchodzi za tęczowy most
Autor Wiadomość
Boxxing 

Dołączył: 15 Mar 2015
Posty: 2
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Nie 15 Mar, 2015 23:41   Gdy jeden z dwójki odchodzi za tęczowy most

Witam serdecznie,

Jestem właścicielem Basseta, 3 piesek jest bez rodowodu. Jest 4 letnim samcem.
Bary bo tak się nazywa :serce: przez cały okres od kiedy go posiadam chował się przy Mastifie angielskim. Psy bardzo się ze sobą zżyły, przykładem ich miłości jest sytuacje z przed pól roku gdy mastif zachorował (problemy ze stawami w przednich łapach, kulawizna), psy musiały zostać oddzielone na jakieś 10dni przez ten czas Bary wył szczekał 24/7 doszło do sytuacji w której dostawałem sms od sąsiadów o uciszenie psa. Psy na spacery musza wychodzić wspólnie bo pod nieobecność jednego drugi wyje i szczeka wywołując towarzysza.
Piękna miłość która bardzo cieszy oko :)

Niestety... choroba mastifa postępuję zostałem zmuszony do podjęcia decyzji o eutanazji. Basset obecnie ciągle czuwa przy mastifie, wyczuwa sytuację chodzi popiskuje ogólnie nie jest w sosie. Pojawiły się obawy o basseta co będzie gdy zabraknie mastifa? A mastifa zabraknie jutro. :cry: :cry: :cry:
Może macie podobne doświadczenie i moglibyście posłużyć poradą jak w takiej sytuacji postępować? Jak zachowywać się w stosunku do psa gdy zabraknie jego kompana? Weterynarz stwierdził, że szybko zapomni, ale nie jestem do tego przekonany. Boję się, że z tęsknoty coś będzie mogło mu się stać :(
 
 
RicoSB 



Dołączył: 14 Paź 2014
Posty: 1429
Skąd: Świętochłowice
Wysłany: Pon 16 Mar, 2015 10:36   

niestety ci nie pomogę, ale to co piszesz jest aż nie możliwe :)
_________________
Pies z promocji za pół ceny, trochę wybrakowany, ale kochany!

http://sfuriatowani.blogspot.com/

http://slowaduzeimale.blogspot.com/
 
 
FOSTER 
Fosterek



Dołączyła: 09 Sie 2010
Posty: 345
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon 16 Mar, 2015 12:09   

Niestety, je miałam taki przypadek.
Mój Foster Basset po śmierci swojej towarzyszki Grzywacza chińskiego zaczął wyć i załatwiać się jak zostawał sam w domu. Nie chciał jeść, bał się wychodzić na dwór - typowa depresja po stracie bliskiego - tak jak u ludzi.
Ze względu na stan Fostera (nie chcieliśmy stracić drugiego psa) wzięliśmy ze schroniska sunię. Po przyjściu Małej do domu, Fosterowi odeszły wszystkie lęki i depresja minęła.
Nawet jak nie będzie w takiej sytuacji drugiego psa, to ten co zostaje na pewno będzie przechodził tak jak wy wielką traumę i rozpacz. Wy będziecie musieli to przejść i ten biedaczek tak samo (podobno ok 6 mies), tylko on będzie bardziej cierpiał bo nic z tego nie rozumie, czuje tylko pustkę i rozpacz.
_________________

 
 
BasiaiHenry 



Dołączyła: 19 Lip 2010
Posty: 174
Skąd: Irlandia
Wysłany: Pon 16 Mar, 2015 14:46   

Bardzo współczujemy tak trudnej decyzji i chyba najrozsadniejszym wyjściem z tej patowej sytuacji będzie adopcja jakiegoś nieszczęśliwego psiunia
_________________
BasiaiHenry
 
 
monika22 



Dołączyła: 24 Sie 2013
Posty: 175
Skąd: katowice
Wysłany: Pon 16 Mar, 2015 15:22   

Odszedł członek Waszej rodziny, bardzo współczuję, ale jednocześnie jest to szansa na życie dla jakiejś 'bidy' :cry:
_________________

 
 
Asia i Basia 
Figa & Co.


Pomogła: 9 razy
Dołączyła: 17 Kwi 2007
Posty: 5625
Skąd: Hamburg/Torun
Wysłany: Pon 16 Mar, 2015 16:04   

BArdzo wazny temat poruszyles, sama boje sie tego dnia, kiedy ktoras z moich dziewczyn odejdzie i ktoras zostanie sama. Strasznie smutne to o czym piszesz, przykro mi, ze mastif musi odejsc, trzymaj sie, czy branie nastepnego psa jest rozwiazaniem nie wiem,ja nie wezme, bo to zamkniety krag. Moze basseciarze, ktorzy przeszli przez taka trudna sytuacje, pomoga rada.
_________________
Baśka polykacz jablek i klockow Lego
 
 
Evika 
Evika



Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 09 Sie 2005
Posty: 770
Skąd: Szczecin
Wysłany: Pon 16 Mar, 2015 16:15   

niestety bassety cierpią ............i to okropnie, ja już to przechodziłam.............oczywiście efektem był kolejny basset w domu,
wyobraźcie sobie teraz jak na kilka godzin zniknął/ pojechal z wizytą towarzyską/ jeden z moich to najmłodszy /prawie 3 latek/ płakał i chodził i szukał.................
_________________
bassety -moje tygrysy kochane ....
 
 
 
Joy 



Dołączyła: 13 Wrz 2009
Posty: 982
Skąd: Rumia
Wysłany: Pon 16 Mar, 2015 16:50   

Wszystko zależy od danego przypadku. Niektóre psy są ze sobą bardzo zżyte, inne mniej, chociaż na co dzień można odnieść inne wrażenie. Jednak pies chowany w dwójkę zdecydowanie częściej jest 'narażony' na rozpacz po utracie swojego przyjaciela... Moja ciocia miała przez dobre 10 lat dwa psy, kiedy jeden z nich umarł, stan drugiego błyskawicznie się pogorszył. Gdyby nie adopcja nowego, pewnie odszedłby niedługo później. Dzięki temu znalazł sobie nowe zajęcie, zaczął się na nowo ruszać i żył jeszcze ponad rok.
Osobiście nie miałam takiego przypadku. Nawet wtedy, gdy mieliśmy tylko dwa psy - dobermana i jamnika - jamnik nie przeżywał śmierci dobermana. Natomiast teraz jestem niemal w stu procentach pewna, że jak zabraknie jednego z jamników, to ten drugi tego nie zniesie, chociaż w domu są trzy inne psy :( - po prostu relacja między nimi jest bardzo zażyła.
Jak mój poprzedni basset umarł, to żaden z psów się nie przejął (na pewno nie w widoczny sposób... kiedy po raz ostatni wyszedł z domu, już w agonalnym stanie, machały ogonami i myślały, że idą na spacer... ), chociaż na co dzień Maniek był przyjacielem wszystkich. Na żadnym ze zwierząt nie odbiła się jego śmierć - po prostu jednego dnia był, drugiego już nie (co ciekawe - tak samo przyjęły go do swojego stada!) i życie idzie dalej... Nie było żadnego szukania, niejedzenia, wycia. Życie dalej toczyło się swoim rytmem.
To chyba nie tylko u psów występuje. Kiedy jedna z moich szynszyli umarła, musiałam jak najprędzej dokupić drugą, bo ta, która została, zaczęła marnieć w oczach :( . Ale jak już wspomniałam, wszystko zależy od indywidualnego przypadku, bo niektóre zwierzaki nie widzą świata poza sobą, a inne potrafią bez siebie funkcjonować.
_________________

    Rocher ♥ (weird together since 2013) & Maniek ♥ (15.07.07 - 30.12.12)
 
 
Boxxing 

Dołączył: 15 Mar 2015
Posty: 2
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Pon 16 Mar, 2015 17:55   

Póki co Mastif ciągle żyje, modlitwa do św. Franciszka poskutkowała :)

Po wizycie u drugiego weta, tego który już nie raz postawił go na nogi jestem dobrej myśli. Mam nadzieję, że wszystko wróci do normy. Przez pobyt z Mastifem u weta Basset wył, leżąc w jednym miejscu. (biedny tak cierpiał przez ponad 6h takie kolejki są u tego specjalisty)
 
 
monika22 



Dołączyła: 24 Sie 2013
Posty: 175
Skąd: katowice
Wysłany: Pon 16 Mar, 2015 18:04   

Cudowna wiadomość, życzę zdrówka i trzymam kciuki :yahoo
_________________

 
 
RicoSB 



Dołączył: 14 Paź 2014
Posty: 1429
Skąd: Świętochłowice
Wysłany: Pon 16 Mar, 2015 19:56   

dokładnie zdrowia. Przesyłamy pozytywną energię i trzymamy kciuki!
_________________
Pies z promocji za pół ceny, trochę wybrakowany, ale kochany!

http://sfuriatowani.blogspot.com/

http://slowaduzeimale.blogspot.com/
 
 
Asia i Basia 
Figa & Co.


Pomogła: 9 razy
Dołączyła: 17 Kwi 2007
Posty: 5625
Skąd: Hamburg/Torun
Wysłany: Wto 17 Mar, 2015 12:56   

Dobra wiadomosc :)
_________________
Baśka polykacz jablek i klockow Lego
 
 
Evika 
Evika



Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 09 Sie 2005
Posty: 770
Skąd: Szczecin
Wysłany: Wto 17 Mar, 2015 22:52   

świetna wiadomość! zdrowia dla psiny!!
_________________
bassety -moje tygrysy kochane ....
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
FGRP Theme created by Gilu
 
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 13