Nasze Bassety Strona Główna


Poprzedni temat «» Następny temat
AGRESJA basseta, jak temu zaradzić
Autor Wiadomość
Dorota


Dołączył: 12 Mar 2005
Posty: 228
Skąd: Szczecin
Wysłany: Pią 08 Lip, 2005 16:23   AGRESJA basseta, jak temu zaradzić

Słuchajcie mamy problem. Hector ostatnio coraz bardziej broi w domu. Dzisiaj zrobił mi taki kipisz w domu ze nie wiedzialam za co mam sie wziac. Potrafi pogrysc buty nawet pod nasza obecnosc w domu.Jak sie chcialo go skarcic zaczal na nas warczec i pokazywac zeby. W koncu dziabna najpierw Macka pozniej mnie. nawet nie dał sie przesunac z miejsca na miejsce. Odrazu sie rzucał. Boje sie ze probuje nas ustwiac i pokazywac dominację. Naprawde nie wiem co z nim mam zrobic. Poprostu zaczynamy sie go bać. Przeciez nie mozemy mu pozwolic na wszystko! Poradzcie cos!


[`poprawiony tytuł tematu` moderator_Kasia]
_________________
Hectorek złodziej ciasta drozdzowego i naleśników :)
Ostatnio zmieniony przez Miła od Gucia Pią 09 Wrz, 2011 13:57, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Magda i Rudolf 


Dołączyła: 04 Mar 2005
Posty: 1899
Skąd: Gdansk/Florencja
Wysłany: Pią 08 Lip, 2005 16:45   Re: Co z robic z agresywnym psam!

Czesc Dorota
Mialam identyczny problem. Rudolf zaczal byc agresywny do mnie i do meza, rzucil sie na mnie 3 razy. A wiesz dlaczego?Bo mu na wszystko pozwalalam, bo mial co chcial i zawsze byl na pierwszym miejscu. W przypadku bassetow to ogromny blad. One to znakomicie wykorzystuja. Po trzecim ataku na mnie moj maz powiedzial dosc. Za kazdym razem kiedy na nas warknal kaganiec na pysk i dostal porzadnie w tylek. Ja na to nie patrzylam bo nie moglam, zamykalam sie w pokoju i plakalam. Ale jak sobie pomyslalam ze usypia sie czasami psy bo sa agresywne to wiedzialam ze to sluszny sposob. Wiem nie mozna psow karac biciem ale niestety w moim przypadku bylo to absolutnie konieczne. I wiesz co moj pies zmienil sie nie do poznania jest kochany od tamtej pory nawet nie mruknal.
pozdrawiam
magda
_________________

 
 
Ania
[Usunięty]

Wysłany: Pią 08 Lip, 2005 19:17   

Ten temat już się pojawił (zdrowie i uroda – ‘sterylizacja!!!!’) ale warto chyba przypomnieć...
To są stosowane przeze mnie metody przywracające porządek w stadzie :) .
1. Pożywienie
Pies nie może kontrolować pożywienia (nieograniczony dostęp do pożywienia to w stadach wilków/psów przywilej pary alfa, dlatego tak ważne jest karmienie o stałych porach i zabieranie miski, gdy pies skończy jeść)
2. Powitania i Pożegnania
Ja stosuję tzw. „zasadę 5 minut”, która polega na tym, że po powrocie do domu nie zwracamy uwagi na witającego nas psa (z kontaktem wzrokowym włącznie) i dopiero, gdy się uspokoi czyli np. po 5, 10 .. minutach wołamy go i witamy się. Coś jakby "opóźnione powitanie"...dajemy psu w ten sposób do zrozumienia, że to my tu rządzimy i możemy sobie wychodzić i wchodzić kiedy chcemy (a jemu nic do tego ;) ) To samo z wychodzeniem. Nie powinno się „żegnać” z psem (a już na pewno nie wolno zostawiać mu jedzenia).
3. Spacery
Gdy wybieramy (i wracamy) się z psem na spacer to my podejmujemy decyzję o rozpoczęciu i zakończeniu spaceru i to my wychodzimy z domu jako pierwsi tak jest w stadach wilków to para alfa wyrusza jako pierwsza na polowanie). Do nas należy decyzja, gdzie i na jak długo się zatrzymać i jak ma wyglądać „trasa wycieczki” :wink: Po powrocie również my wchodzimy do domu jako pierwsi.
4. Kary
Gdy okaże się, że pies próbuje nas ugryźć to można spróbować„odłączać”go od stada (psy są zwierzętami stadnymi i to jest dla nich gorsza kara niż klapsy - przemoc nie rozwiązuje problemu – pies nie zrozumie za co dostał.) tj. zostawić samego w miejscu, gdzie miało miejsce mieporządane zachowanie (np. jeśli pies kogoś zaatakował w pokoju to wszyscy, którzy w tym momencie byli w tym miejscu wychodzą bez słowa (nie patrząc na psa) zamykając drzwi...po kilkunastu minutach (czas dla psa na refleksję ;) ) można wypuścić psa i pozwolić mu na przebywanie z nami. Jeśli sytuacja się powtórzy to postępujemy tak samo. Nie można zapominać że stosując kary za złe zachowanie należy psu pokazywać właściwe i za nie nagradzać. Tylko w ten sposób można go czegoś nauczyć. (gryzie buty - odbieramy but ,dajemy jego zabawkę i chwalimy). Zawsze musi być alternatywa. Pies musi wiedzieć że "coś" jest złe i "coś" dobre. Z czasem zrozumie o co nam chodzi.
5. Zabawa.
Należy zwracać uwagę w jaki sposób bawimy się z psem. Jeśli jest on osobnikiem dominującym nie można np. się bawić w "przeciąganie sznura" i wszelkie zabawy siłowe (szarpania, ciągniecie, gonitwy itd.) O rozpoczęciu zabawy decydujemy MY. Jeśli pies się tego domaga to możemy mu kazać coś zrobić np. wydajemy komendę „siad”. Najlepsze są zabawy w aportowanie, bo wtedy pies „służy” człowiekowi a nie jak np. w "przeciaganiu sznura" - rywalizuje z nami. W przypadku psów o skłonnościach dominacyjnych powinno się też zrezygować nauki „podawania łapy”. W stadach wilków położenie łapy na „kimś” to postawa dominacyjna i tak właśnie ta komenda jest przez psa interpretowana (ale to już nie jest aż tak istotne).

Najlepiej stosować wszystkie w/w rzeczy łącznie. Nam się udało w ten sposób wychować Megy i uwierzcie - nie zawsze było łatwo - Megy to niezłe ziółko (choć jest kobitką)!!! Ostatecznym rozwiązaniem w przypadku krnąbrnych piesków jest skalpel...(kastracja) o ile właścieciel nie zamierza wystawiać psiska. Mam nadzieję że choć troszkę Wam pomogłam! Powodzenia! Pozdrawiam Anka.
 
 
Buba 



Dołączyła: 04 Mar 2005
Posty: 348
Skąd: Słabomierz
Wysłany: Pon 11 Lip, 2005 20:22   

Polecam książkę "Okiem psa" (nie pamiętam autora), ale niesamowita lektura. Pokazuje jak pies rozumie nasze zachowaniam i uczy jak być dla niego przewodnikiem stada.
 
 
Ania od LUNY
[Usunięty]

Wysłany: Pon 11 Lip, 2005 21:35   

Zgadzam się z Bubą też mam tą książkę "OKIEM PSA" jej autorem jest John Fisher (21.00 zł)

Pozdrawiam Ania.
 
 
Dorota


Dołączył: 12 Mar 2005
Posty: 228
Skąd: Szczecin
Wysłany: Pon 18 Lip, 2005 21:52   

Hector jest strasznie oporny na nauke. Nie wiele sie zmieniło od ostatniego posta mimo ze stosujemy wszystkie zasady. Zdaje sobie z tego sprawe ze to nasza wina bo go rozpuscilismy a teraz nie mozemy sobie dac z nim rady. Dzisiaj sie uwzial ze bedzie siedzial sobie w kuchni kiedy ja mu kazałam połozyc sie na miejsce. Co go wygoniłam jakims cudem wracal znowu do kuchni. Za kazdym razem oczywiscie nie dął sie tak łatwo wygonic na to miejsce, sam nie poszedł a jak probowałam go dotknac, podniesc i zaniesc na to miejsce darł sie w niebogłosy jakby go ze skóry obdzierano przy tym probował mnie dziabnac kilka razy. Ostatecznie zostawiłam go w tej kuchni i zamknelam drzwi. Naprawde nie wiem co robic. Pies sie stał ostatnio nieznosny, szczeka i wyje w domu pod nasza nieobecnosc, do tego sika jak by chcial nas ukarac za to ze go zostawilismy. Brak mi sił. Mam nadzieje ze to z wiekiem przejdzie oby nie trwało to zbyt długo!
_________________
Hectorek złodziej ciasta drozdzowego i naleśników :)
 
 
Dorota


Dołączył: 12 Mar 2005
Posty: 228
Skąd: Szczecin
Wysłany: Pon 18 Lip, 2005 22:16   

Przeczytałam cały temat o sterylizacji. Jeżeli to ma pomoc naszemu Potworkowi (a w szczególnosci nam) to sie zdecydujemy. Może ktos wie ile taki zabieg moze kosztowac??
_________________
Hectorek złodziej ciasta drozdzowego i naleśników :)
 
 
Agata
[Usunięty]

Wysłany: Pon 18 Lip, 2005 22:40   

Dorotko, kilka razy chciałam wyrazić swoją opinię na ten temat, ale......
zastanawiałam się jak to odbierzesz. Wyobrazam sobie jaki masz problem. Sama mam jaszczurkę Balbinę w domu, jest to również tylko moja wina. Ale ja sobie z tym radzę. Mogę Ci powiedzieć jedno, że na sto procent z wiekiem to nie minie - wprost przeciwnie, będzie się nasilać.
Teraz go kochasz a przyjdzie taki moment, w co trudno uwierzyć, że możesz miłość swego życia znienawidzić, gdy kilkakrotnie pogryzie Ciebie, Twojego męża, nasika Ci do łóżka a na poduszkę zrobi kupę itp.

Ja napiszę Ci swoje zdanie, to co ja bym zrobiła na Twoim miejscu.
Po pierwsze natychmiast bym go wykastrowała, ale to natychmiast :!:
Potem po trzech, czterech miesiącach od kastracji, która przyniesie połowę sukcesu poszła bym z Hektorkiem do psychologa psiego, do dobrego psychologa psiego, który by po oczyszczeniu organizmu z hormonów, doprowadził do zprostowania jego psychiki.
Pytasz co zrobić, więc wypowiadam swoją opinię.
Ludzie oddają psy z różnych powodów - nie doprowadź do tego, by najmniejsza taka myśl kiedykolwiek, nawet przez chwilkę, przez głowę Ci przeleciała. Z psa nie możesz zrezygnować, nigdy.
A w tym czasie Hektorkowi bym sprawiła kolegę, lub koleżankę - jeśli masz oczywiście ku temu warunki.
 
 
Dorota


Dołączył: 12 Mar 2005
Posty: 228
Skąd: Szczecin
Wysłany: Pon 18 Lip, 2005 22:53   

W życiu go nie oddam!!! Mimo ze jest zmija to jest członkiem naszej rodziny. Napewno go wykastrujemy i miejmy nadziej ze wszystko wroci do normy. Poprostu czasami mi nerwy puszczaja i jemu pewnie tez bo biedne psisko w przeciwienstwie do mnie nie wie co sie dzieje.
Pozdrawiam
_________________
Hectorek złodziej ciasta drozdzowego i naleśników :)
 
 
Agata
[Usunięty]

Wysłany: Pon 18 Lip, 2005 23:24   

Ufffffffffffff, Dorotko, bałam się że mnie zganisz. Bałam się również, że wymiękniesz i będą chodziły Ci po głowie głupie myśli co do oddania Hektorka.
Trzymam kciuki, on bardzo Was kocha, pamiętaj o tym nawet wtedy, gdy zęby pokaże.
 
 
Miła od Gucia 
Admin merytoryczny



Pomogła: 11 razy
Dołączyła: 03 Mar 2005
Posty: 21290
Skąd: Gorzów
Wysłany: Pon 18 Lip, 2005 23:39   

Dorotko, Agata ma rację, ja to przerobiłam z Guciem. Jak go Marek przywiózł z nerwów schudłam 5 kg, pomimo że tego dziada pokochałam. Rozpuściłam go tak jak Ty. Gucio nie jest wykastrowany, zastanawiamy się nad tym, ale to co piszesz, zachowywał się identycznie. Zresztą co dużo mówić, jego zachowanie na zlocie mówi samo za siebie. Chce dominować. Natomiast teraz w domu jest w porządku, ale co do łóżka oczywiście warczy jak się wcześniej ułoży a ktoś chce wejść.
_________________
694 409 059
nasze.bassety@onet.pl
 
 
 
Kasia :) 


Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 06 Kwi 2005
Posty: 967
Skąd: Wa-wa
Wysłany: Wto 19 Lip, 2005 09:01   

I w tym miejscu po raz pierwszy nie zgodzę się z Agatą.
Choć nie do końca bo prawdą jest że jeżeli zostawicie wszystko tak jak jest będzie sie nasilać. "To" nie mija z wiekim.
Ale moim zdaniem w przypadku Hektorka kastracja może nie okazać się "złotym środkiem". Zwyczajnie możecie sie zawieść.

Z tego co Dorotko opisujesz problemem Hektora nie jest typowa dominacja, lecz po prostu brak wpojenia podstawowych zasad i rozpuszczenie psiaka. Dlatego uważam że sama kastracja w tym przypadku niewiele da. Kastracja bowiem polega na wycięciu gruczołu produkującego testosteron, a po zabiegu pies z zasady powinien stać się łagodniejszy, spokojniejszy, bez tendencji dominacyjnych (lub w znacznie mniejszym stopniu) ale nie bardziej wyszkolony! Jeżeli problemem Hektora nie jest agresja wobec innych zwierząt i typowe zachowania dominacyjne - nie tu tkwi problem. Sama kastracja, bez podstawowego szkolenia posłuszeństwa nie ma sensu!

Dorotko, ja zaczęłabym od wpajania psu podstawowych zasad szeroko już opisywanych na tym forum, dotyczących podstawowego posłuszeństwa. i najważniejsze - KONSEKWENCJA W DZIAŁANIU!!!!
Opisana przez Ciebie sytuacja w kuchni to przepraszam - brak konsekwencji. Hektor chciał być w kuchni i w końcu osiągnął swój cel, a że go w końcu tam zamknęłaś - przepraszam, co to miało dać? Przecież osiągnął swój cel... Ty chciałaś aby z kuchni wyszedł on nie chciał, Ty go wynosiłaś, on wszelkimi sposobami protestował, w końcu sama go tam wpuściłaś.

Jeśli chodzi o wycie i niszczenie gdy zostaje sam w domu - zapewne mu sie nudzi. Spróbuj wstawać godzinke wcześniej i urządzać psu intensywny spacerek - bieganie, zabawa, połączone z nauką - po takim godzinnym spacerku (minimum) z samego rana powinien spokojnie doczekać Twojego powrotu.

Na próby ugryzienia reaguj ostro - pewnie w tym miejscu sie narażam ale uwierz - jeśłi Hektor zobaczy że może Cie dziabnąć i nic mu za to nie grozi, będzie to robił zawsze. Próba ugryzienia - Twoja reakcja: głośne "FE!" takim tonem jakbyś warczała, jeśłi to nie pomoże, znowu "FE" schwycenie za kark i potrząsnięcie, zapewne pies powtórzy w tym miejscu próbe - głośniejsze "FE" i ... (znowu sie narażam) lekkie uderzenie w pysk. Ja sobie zdaje sprawe że to co piszę może sie niektórym osobom nie spodobać, ale uwierzcie mi, ja nie mam na myśłi bicia psów! (absolutnie nie pochwalam zakładania psu kagańca i bicia w tyłek - u niejednego psa doprowadzi to jedynie do tego że na widok kagańca będzie bądź uciekał, bądź pokazywał zęby) ja mam na myśli uzmysłowienie psu że jego akcja spotyka sie ze stanowczą reakcją właściciela. Pomyślcie co lepsze - wiecznie pogryzione ręce i nie możność pokazania sie z takim psem w większym psim towarzystwie a z czasem strach przed włąsnym psem, czy może kilka dni porządnej tresury a potem - przyjaciele na lata?
...
I póki co to na tyle.
Bardzo chętnie wysłucham komentarzy, bardzo chętnie też włącze sie w dalszą wymiane poglądów - o ile ktoś będzie mnie chciał słuchać.

Pozdrawiam
K.
 
 
Dorota


Dołączył: 12 Mar 2005
Posty: 228
Skąd: Szczecin
Wysłany: Wto 19 Lip, 2005 09:21   

Kasiu dokładnie tak jak piszesz robimy jak nas probuje grysc! Czasami widac u niego poprawe ale tylko w tedy jak sie mu w niczym nie popuszcza. Ja poprostu szybko miekne i zaraz ide go przytulac bo mi go szkoda. Oczywiscie staram sie tego nie robic bo wiem ze to sie na mnie zemsci. Dzieki wielkie za rady!
Ps. Narazie udało mi sie z tego wszystkiego wyeliminowac spanie w łózku i na kanapach, wchodzenie i wychodzeni psa z domu jako pierwszy. Zaczal rozumiec co to znaczy siad i zostan. czasami probuje jeszcze sie stawiac i robic wszystko na opak ale pilnuje zeby do tego nie dochodziło. Mam nadziej ze nam sie uda:)
_________________
Hectorek złodziej ciasta drozdzowego i naleśników :)
 
 
Kasia :) 


Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 06 Kwi 2005
Posty: 967
Skąd: Wa-wa
Wysłany: Wto 19 Lip, 2005 09:29   

Brawo Dorotka! :thx
Naprawde sie ciesze że jest lepiej! :D Że wzieliście sie za nauke i że są efekty! Uwierz mi, będzie coraz lepiej, tylko pamiętaj o konsekwencji, o powtarzaniu komend (i zawsze tych samych np. zawsze "do mnie" a nie raz "do mnie " a raz "chodź tu").

Powodzenia! trzymam za Was kciuki!

a że jesteś "miętka" ech... no cóż, nobodys perfect :wink: ale prosze, zrób choć krótki odstęp między skarceniem a przytulaniem i w międzyczasie daj mu jakąś komende np. włąśnie "siad"
 
 
Magda i Rudolf 


Dołączyła: 04 Mar 2005
Posty: 1899
Skąd: Gdansk/Florencja
Wysłany: Wto 19 Lip, 2005 10:44   

Tylko ze problem agresywnego psa nie polega tylko na pokazywaniu zebow i pogryzionych rekach, moj pies rzucil mi sie do gardla kiedy chcialam go poglaskac i zranil mi szyje i glowe, wiec co w tym przypadku...Doszlo do tego ze nie mozna bylo przejsc blisko jego poslania kiedy tam lezal bo go to denerwowalo.
Popieram metody typu konsekwencja, ale co wtedy kiedy pies wlasnie na ta konsekwencje pokazuje zeby, zblizysz sie do niego kiedy sie jezy i pokazuje zeby, sorry bo ja nie..
Metoda o ktorej pisalam wczesniej nie jest dobra, stosowalismy ja tylko daltego ze jedyna rzecza ktorej sie boi moj pies jest wlasnie kaganiec, nie wiem czy wiesz co to znaczy bac sie wlasnego psa we wlasnym domu i strach ze moze zaatakuje np.kiedy sie tego nie spodziwamy.
Moj sasiad musial basseta uspic bo nie tolerowal domownikow i nie bylo na niego zadnego sposobu.
Ja tez uwazam ze konsekwencjia, dyscyplina i jeszcze raz dyscyplina i apeluje do wszystkich wlascicieli mlodych bassetow, naprawde trzeba byc twardym zeby nie doprowadzic do sytuacji ktora mnie spotkala a byla tylko i wylacznie konsekwencja mojej glupoty, bo pozniej moze byc za pozno. A to boli...
magda
_________________

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
FGRP Theme created by Gilu
 
Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 14